Blog

Mój sen, który bardzo mnie wzruszył…

piątek, 13 Kwiecień 2018

PORUSZYŁ każdą komórkę mojego ciała i duszy …..

Leżałam na piasku i widziałam Piramidy. Miałam rozłożone ręce i nogi jak gwiazda Merkaby. Nie mogłam się ruszyć ani wstać. Było ciemno i wtedy zaczęło boleć mnie serce. Bolało tak bardzo, że myślałam, że umieram. Czułam takie potężne ciśnienie. Nagle z przodu na klatce pękły mi kości, i wybuchłam jak wulkan, jak fontanna. Serce wypadało mi i z siłą wulkanu rozpadało się na drobne białe kryształy. Drobiny unosiły się w przestrzeń do Nieba. A ja nie umiałam określić, czy żyje, czy umarłam. Wtedy pojawiło się Niebieskie światło z Nieba. Męski głos powiedział, że nachodzi Archanioł Michał. Zaczęłam płakać, bo pomyślałam, że w takim razie muszę umrzeć. ON mnie zabierze. W myślach żegnałam się ze wszystkimi i wtedy zauważyłam wartość życia, i jaki to dar przeżywać i wszystkiego doświadczać.

Archanioł Michał przyszedł, był blisko i powiedział. Ściągam Ci wszystkie więzy z Atlantydy. Każda istota, która chciała Cię zgładzić , męska albo żeńska, każde przekonanie, każde istnienie, każde zniewolenie odchodzi. Jesteś wolna, taka jest odgórna decyzja.

I płakałam a On stał niewzruszony nade mną, po prostu stał, a ja rozsypywałam się na kawałeczki. Słabłam jak przy narkozie, wszystko powoli się rozmywało w zwolnionym tempie. Nic nie mogłam zrobić . Odchodziłam jak pod narkozą, coraz słabiej, tak słodko.. Żegnałam się

I nagle poczułam że oddycham. Otworzyłam oczy i zobaczyłam wchodzące Słońce. Bardzo mocne paliło mnie w oczy. Byłam sama na tej pustyni, poruszałam palcami i czułam gorący piasek na moich dłoniach. Było słonecznie i gorąco, a ja czułam ogromne zmęczenie. Pomyślałam trochę jeszcze polerze, odpocznę, a potem wstanę i pójdę do domu, bo zapewne wszyscy się martwią i nie wiedzą gdzie jestem.

Zamknęłam oczy i powiedziałam. Boże proszę daj mi siłę wstać. Ty wiesz i znasz mnie najlepiej. Pamiętam Cię i pamiętam jak z Ciebie się narodziłam. Pamiętam jak trzymałeś mnie w Swoich dłoniach.

Wtedy poznałam Miłość.

I było coraz bardziej gorąco, słońce stawało się coraz mocniejsze. Znowu płakałam, ale ze szczęścia. Leżałam w Boskich dłoniach i czułam tą Miłość, która nie pochodzi z tego świata. Próbowałam otworzyć oczy, żeby Go zobaczyć . Zobaczyłam białe światło. Zbliżało się do mnie i było coraz bliżej. Coraz wyraźniejsze, mocno paliło w oczy, więc przymknęłam je, dosłownie na sekundę ,a kiedy otwarłam był już przy mnie. Jesus Joshua patrzył mi prosto w oczy, był uśmiechnięty i wesoły. Powiedział , myślałem że Cię już nie znajdę , zbierałem twoje części po całym Wszechświecie. To był dopiero wybuch, ale nic się nie przejmuj, wrócił porządek. Powiedział śmiejąc się, wyglądasz kiepsko, jak nowo narodzony kurczak ???

Wziął moją głowę, podniósł do góry i dał mi wody, takiej zimnej i świeżej. Pocałował w czoło, a ja poczułam że znowu zasypiam. Ta woda płynęła w moim ciele, a ja płynęłam z nią, coraz dalej. Byłam strumykiem, źródełkiem, morzem i oceanem. Płynęłam i wyrastały kwiaty oraz drzewa, ziemia uschnięta robiła się żyzna. Wyrastały nowe rośliny. Woda wszędzie tryskała budząc naturę i życie. Wodę tę pili ludzie i zwierzęta. Wszystko zaczynało kwitnąć i budzić się do życia.

Byłam taka radosna i szczęśliwa i ciągle słyszałam głos Jesusa Joshua, który mówił. Nieś Pokój, POKÓJ NA ZIEMI ,POKÓJ W LUDZKICH SERCACH, POKÓJ W CAŁYM WSZECHŚWIECIE.

Kontakt

Masz pytanie? Nie wahaj się zapytać!

Dane kontaktowe